Posiadanie w zbiorze talara Sobieskiego jest nobilitujące, gdyż całe
panowanie Lwa Lehistanu pozostawiło nam tylko dwie takie emisje.
Pierwszą z nich były talary koronne bez daty, których wybicie wiąże się z wiktorią wiedeńską. Dziś ekstremalnie rzadką, czego dowodem była nasza 20. aukcja (sprzedany za 442 500 zł). Druga miała miejsce w roku 1685.
I właśnie późniejszą odbitką z oryginalnych stempli tej drugiej emisji jest niniejszy talar. Wykonana na krążku z czystego srebra, o niższej wadze. W dawnych katalogach opisywana jako bicie XIX-wieczne, choć brak śladów długiego "leżakowania" stempli może sugerować okres wcześniejszy. Być może nawet z okresu rozwoju gdańskich środowisk kolekcjonerskich w czasach króla Augusta III, kiedy mennica odbijała dla nich swoje produkty w złocie i czystym srebrze.
Piękny. Lustro mennicze na całej powierzchni obydwóch stron. Na awersie z przetarciem. Na rewersie, w miejscu niedobitej litery N (co można porównać z egzemplarzem ilustrowanym w "Tysiąc lat monety polskiej" na str. 295) znajduje się ślad skrobnięcia. Zachowany piękny detal.
Duża rzadkość - druga po egzemplarzu Tadeusza Kałkowskiego znana nam sztuka.
Ex. 47 aukcja Dieter Gorny (Monachium 1989 r.).
Gdańskie talary króla Jana są piękną klamrą zamykającą długi okres bicia monety talarowej przez główne miasto handlowe Rzeczpospolitej. Dziełem wybitnego medaliera, mistrza swojej epoki, Jana Höhna młodszego. Przygotował on wówczas najprawdopodobniej jedną parę stempli, którą wybito niedużą partię talarów, na co wskazują ich dzisiejsze, nieliczne notowania. W praktyce jest to jedyna osiągalna, gruba moneta Jana III Sobieskiego.